Naprawa dysków twardych
Traffic Giant Gold PL

Traffic Giant Gold PL

Stoisz właśnie w korku i marzysz o wielkim pożarze w okolicy. Gdyby tak spłonęli wszyscy taksówkarze i połowa kierowców zajeżdżających ulice twego miasta, nie miałbyś problemów z pojawieniem się w szkole na czas… A tak? Pałka z historii w kieszeni, po dziadek nie lubi spóźnień. A przecież są inne metody zlikwidowania korków ulicznych! Można na przykład zorganizować mały wybuch bomby atomowej, powódź, gradobicie i meteorobicie, a nawet puścić jakąś plotkę o wielkich pokładach promieniotwórczego uranu zalegających w bunkrach ciągnących się pod poradziecką jednostką wojskową zlokalizowaną nieopodal miasta (obecnie Szpital Matki Hiszpanki). Można też na serio zająć się komunikacją miejską, wywalić na zbity ryj jej dyrektora i tak poupychać po mieście autobusy i tramwaje, by nie było najmniejszych problemów z korkami i spóźnieniami (no, chyba że budzik nie zadzwoni).
Tą właśnie ostatnią możliwością zajęli się twórcy gry Traffic Giant, która już wkrótce pojawi się na naszym rynku nie tylko w wersji zlokalizowanej, ale i z rozszerzeniami nazwanymi z angielska Gold. Sednem zabawy jest gospodarowanie. Zaczynasz z stosunkowo niewielką sumką pieniędzy na koncie, które to inwestujesz w pierwsze, niewielkie i ciasne autobusiki. Chwilę później stawiasz przystanki i w ten sposób wyznaczasz swoją pierwszą linię komunikacyjną. Nie jest to jednak zadanie proste. Linia ta musi przecież zarobić na siebie – a więc przebiegać przez te dzielnice, w których od ludzi aż się roi, a także przez te, do których pasażerowie zwykli jeździć. Nie można zapomnieć przy tym o takich czynnikach jak komfort jazdy, średni czas oczekiwania na przystanku i tłok w autobusach. Aby ludzie porzucili swe samochody (oczywiście nie w sensie dosłownym :), musisz zagwarantować im przystanek dosłownie pod nosem, a także dość luźne i często kursujące autobusy! Nikt przecież nie lubi stać na przystanku jak ta przysłowiowa tykwa od pomidorów i marzyć o busiku, który pojawia się raz na godzinę i jest tak zapchany, że nie sposób doń wejść. W Traffic Giant Gold liczą się nawet takie szczegóły jak cena biletów oraz rodzaj przystanków! Zupełnie inaczej stoi się przy kiju wetkniętym w ziemię, na którym ktoś namalował literkę A, a inaczej w ogrzewanym pawiloniku, w którym serwuje się nastrojowy, melodyjny jazz (albo najnowsze wiadomości rodem ze świata tudzież – jak to ma miejsce w niektórych miastach na dalekim zachodzie – lekcje języka angielskiego; nie mówiąc już o filmach erotycznych, które uszczęśliwiłyby przynajmniej połowę zdrowej i wolnomyślącej populacji). Znaczenie ma też odpowiednio przygotowana reklama oraz seria promocji skierowanych np. do posiadaczy samochodów bądź dzieci w wieku szkolnym, które to mogą np. przez jeden miesiąc jeździć do szkoły za darmo. A gdy rozbudujesz firmę, możesz zainwestować w rozwój kolejki dojazdowej. Budowa dworców wymusi na Tobie wyburzenie kilku miejskich budynków, co jest dodatkową atrakcją – w końcu można sobie pozwolić na całkowitą i bezpardonową likwidację szkół! Czy może być coś piękniejszego?
W grze Traffic Giant Gold dostępnych jest kilkadziesiąt europejskich i amerykańskich miast, w tym zupełnie nowe, niedostępne w wersji podstawowej. Grafika programu prezentuje się przyzwoicie. Na ekranie nie brakuje efektownie wyglądających, bardzo kolorowych budynków (500 rodzajów!) oraz malutkich, lekko pikselowatnych samochodzików, które z reguły stoją w korkach i trąbią na siebie ile sił w klaksonach. Dostępnych jest kilka rozdzielczości (do 1280×1024) i trzy stopnie zoomu. Brakuje za to słownych oznaczeń poszczególnych ikon – podobną wadę gracze widzieli chociażby w Pizza Connection 2. Rażą też kiepskiej jakości przerywniki filmowe. Ogólnie jednak Traffic Giant Gold jest niezwykle smakowitym orzeszkiem, który powinien się spodobać wszystkim miłośnikom gier ekonomicznych. Program ma w sobie ducha serii Sim City, jest wciągający i po prostu grywalny. Nie muszę chyba mówić, jak bardzo jest to ważne! Z oceną wstrzymamy się jednak do pojawienia się na rynku pełnej wersji gry.

Podobne wpisy:

About the author

Related Posts